13 maja 2012


038.
ROZDZIAŁ TRZYDZIESTY ÓSMY

Otulona kąpielowym szlafrokiem zasnęłam wtulona w jego ramię. Nie pamiętam momentu, w którym przeniósł mnie na łóżko w sypialni. Wplótł palce w moje dłonie i przyciągnął mnie do siebie. Z czułością, być może całkiem nieświadomie, muskał ustami skórę mojego ramienia... To właśnie ten dotyk przebudził mnie na chwilę.
Moje usta odnalazły po omacku jego spierzchnięte wargi. Przez materiał jego czarnego podkoszulka czułam bicie serca. To niepoprawne, naiwne i ponad wszelką miarę głupie, tak bezgranicznie pokładać wszystko, co się ma w ciele i duszy jednej istoty. Przecież przyszłości nie da się przewidzieć, a jednak... Coś mi mówi, że z nas dwojga to on popełnił błąd pokładając tę miłość właśnie we mnie. Czym ja sobie zasłużyłam na kogoś takiego? Tak, wiem, nie istnieje żaden powód do miłości...
Ale jednak...
Bezkres dzisiejszej, bezsennej nocy zakrada się niepostrzeżenie nawet w tętno mojej krwi. Czuję, że z minuty na minutę zaczynam istnieć tęsknie... To znaczy, że podstawą mojego istnienia jest tęsknota. Tęsknota za nim. Pieprzone Stany, pieprzona odległość, pieprzone przywiązanie...
Czekam z utęsknieniem na moment, w którym to wszystko wreszcie się dopełni. Cała ta przepowiednia życia. Zostało tak niewiele czasu. Osiem lat, moje osiem lat. Myślę, że powoli możemy odliczać... Może później będzie łatwiej? Nie wiem, ale jestem pewna, że tak właśnie ma być. Coś za coś; zupełnie jak cyrograf z diabłem. Szczęście w zamian za czas. Niestety nic nie trwa wiecznie... im szybciej to pojmę, tym lżejsze stanie się pogodzenie z losem.
Czekanie może przynieść ulgę. Mi przynosi czasami... bo wiem, że mam na kogo czekać i o kogo walczyć. To wbrew logicznemu myśleniu, ale zgodne z ludzką naturą - żyć nadzieją, z powodu kogoś.
Jego usta smakowały zbyt gorzką kawą. Światło księżyca migotało w jego włosach. Czas zwolnił leniwie, jakby chciał się przyjrzeć bliżej tej scenie. Zapach bzu i dojrzałych pomarańczy, tudzież truskawek, i mrożonych malin, odrobina nowości i przesadnego przepychu, szczypta elegancji i zwyczajnej prowincji. W powietrzu wciąż unosi się zapach naszej wyśnionej bliskości. Prześcieradło nadal jest ciepłe po mojej stronie, prawda?

„Mężczyzna powinien zawsze dotykać kobiety tak,
jak gdyby to był pierwszy i ostatni raz.”
(Janusz Leon Wiśniewski)